Ergebnis 1 bis 7 von 7

Thema: Gerard Knoff berichtet über 1939

  1. #1
    Forum-Teilnehmer
    Registriert seit
    24.08.2014
    Ort
    22547Hamburg, Franzosenkoppel 32
    Beiträge
    446

    Standard Gerard Knoff berichtet über 1939

    Maria Elżbieta Filipiak gugle tlumaczyły ...
    Inter View z gerhard knoff, do przez gerhard jeske1994
    Wojny: Aresztowanie i w w obozie kz, obóz Gdańsk Gdańsk
    Gdańsk orunii. Orunia
    Czy mniejszość Polska została już przed 1939 roku? Tak, jasne, to było wszędzie. Sytuacja przed z, nastroje w wolnym kraju w Gdańsku, gdzie na wiosnę w z z Polską, w następstwie ostatniej przemowy Adolf Hitler, jak powiedział. " chcemy mieć autostradę, przejazd przez korytarz i tak dalej Od początku zaczęło się, to było skierowane do narodu niemieckiego, a nienawiść przeciwko to entum przeciwko mniejszości, głównie od sierpnia, od czerwca, w lipcu, był napięty nastrój. Niektórzy ludzie gwizdał gwizdał, niektórzy mówili po polsku. To było straszne, trudne do życia. Potem Niemcy mają się w okolicy, w służbach i na różnych stacjach kolei, na stacjach, z " Chwała Hitler Nie przestrzegać nas, że w zeszłym tygodniu, zanim wybuchła wojna, inni ludzie, Polska, którzy byli aktywni, lub w polskiej mniejszości byli w zarządzie, kto wiedział, że był aktywnym pole Był pod specjalnym nadzorem, zanim wybuchła wojna, a nawet aresztowany. Takie przypadki miały miejsce dwa lub trzy dni przed wojną. Wreszcie, kiedy kraj związkowy szlezwik-Holsztyn zaczął strzelać, ponieważ które - urzędnicy wolne wolne, rozpoczął więzienie polskiej mniejszości. Z mieszkania rano po, tak jak spałeś w bieliźnie. To była piękna pogoda. Na w, Niemcy sa do przez pocztę. W ciągu dwóch do trzech dni, kiedy aresztowania były tak złe, tak na taśmie, a następnie zostały rzecz do szkoły Victoria. Kiedy które, zostali uwięzieni w więzieniu. I pierwszy transport po w, który został przeniesiony do stutthof. W drugim września, pierwszy transport do stutthof był przez kilku kolegów, którzy trafili do stutthof drugiego dnia. Miałem szczęście, że nie zostałem aresztowany. Bo już wcześniej byłem zagrożony, a potem się do mojej siostry na czas nieokreślony.
    Ale najpierw mieli paszport?" tak, to było na posterunku. Kiedy jechałem na służbę codziennie, przez orunii, przez tzcew do lissau, kiedy pociągi jeszcze do normalności, dwa trzy dni wcześniej, to mnie ze Straży Granicznej. To było przed wybuchem wojny.
    Jeske :" to miał ci życie.
    Następnego dnia, nie mogłem już jeździć na służbę.
    Jeske :"
    Gdybyś był na służbie. Wtedy byś tam został zamordowany.
    " ale miałem na, więc wiedziałem, że wycieczka, kiedy miałem służbę, miesiąc wcześniej,. Wiem, że to tylko różnica 2-3 dni (do 1.09. 39). Następnie mój kolega przejął mój tour. Był też to. Nie mógł znaleźć mieszkania w Gdańsku. Nazywał się Bruno Tysarszyk. Przeniósł się do tszew i dostał mieszkanie. To dlatego, że był tani, bo został przeniesiony do lissau. W ten sposób nie będzie musiał jeździć z Gdańsk do pracy. On po mnie. Kiedy zaczęła się wojna, chciał ocalić swoje życie. Próbował dostać się z nastawnicę na Twój most, aby dostać się do Polski, to tylko metrów od departamentu do granicy, aż do mostu. Ludzie widzieli, krajowych Niemców, którzy byli ochroniarzy, więc go. Był ciężko ranny, potem które automatycznie, a które go do szpitala. Nie żyje od ran postrzelony. Jego szwagier usłyszał, że jest na cmentarzu.
    Jeske: " ale inni urzędnicy nie z życiem. To było celowe zniszczenie." tak, moi koledzy, którzy byli w wiosce Simona, które się do biura w, z w i miejscowych ludzi, z lissau i kalthof, a potem." Po prostu dół. Jeden pozostał przy życiu. Nie wiem, czy go oznaczono, ale pan się, że już go nie ma. Potem, jak które z, i w na stację, pod
    W większości przypadków w pociągu. Porucznik albo podporuczniku spojrzał na to, był bezpośrednio i widział go tam. W międzyczasie w się. Gang nazistą zniknął. Po tym, jak oficer wszedł do środka, dwóch bandytów, którzy go postrzelili, byli w to, i wtedy widzieli, że on żyje, tylko ranny, dostał dwa strzały, które nie są A potem oficer wehrmachts powiedział, że teraz jesteśmy które, nie mają nic do powiedzenia. Oficer, kiedy zobaczył, że został ranny, rozkazał, by czerwony krzyż musiał go od do szpitala. To jedyny dramat w wiosce Simona, a on wciąż żyje. Jedna kula go, a wcześniej był w pociągu, zajęty mnie w lissau. Był zajęty w w i transporcie. Potem nie było go w kalthof, a potem został przeniesiony z lissau do kalthof, na przystanku był tylko biletów i trochę eilgut. Mieszkał w wiosce Simona, więc pojechał do kalthof na służbę.
    To była jego własność, dom, w którym mieszkał. Co się z nim stało?
    Knoff: Mniejszość Polska nie mogła posiadać własności." wielu innych ludzi, którzy mieli swój własny domek w Gdańsku i gdzie indziej, je wszystkie zajęte i władze miasta. Tak jak mój dom. W przyszłym tygodniu dostałem to, który został zajęte, więc musieliśmy zapłacić czynsz. Tak długo, jak nie byłem aresztowany, co miesiąc się na wierny, w na posterunku, w którym musiałem zapłacić czynsz, w wysokości 30,00 Marek.
    Jak poszło z Tobą?
    Knoff
    Jak wybuchła wojna, zwolnili mnie z kolei. To było ogłoszenie przez radio i prasę, wszystkie Polska, którzy nadal byli na wolności, są zobowiązani do zgłaszania się w swoim miejscu zamieszkania na posterunku policji. Musiałem zgłosić się na policję dwa razy w ciągu dnia z kolegą, który nie był aresztowany. O 18 rano, punktualnie o 18 rano. ALE z czasem, miał przymusowej, które zostały daje do pracy w warsztatach i tak dalej, więc musieli się zgłosić tylko raz. Różne prace rozpoczęły się wcześnie o, lub, ale w nocy musieli się zgłosić. Miałam tydzień na dzienną, druga na nocnej zmianie, więc musiałem się zameldować rano lub wieczorem. To było aż tak daleko, aż wreszcie zostałem aresztowany.
    ·

  2. #2
    Forum-Teilnehmer Avatar von Ulrich 31
    Registriert seit
    04.11.2011
    Ort
    Berlin
    Beiträge
    3.849

    Standard AW: Gerard Knoff berichtet über 1939

    Hallo Herr Jeske,

    es wäre schön, wenn Sie für uns nicht Polnisch Sprechende den Bericht von Gerhard Knoff kurz in Deutsch zusammenfassen würden. - Danke!

    Viele Grüße
    Ulrich 31

  3. #3
    Forum-Teilnehmer
    Registriert seit
    24.08.2014
    Ort
    22547Hamburg, Franzosenkoppel 32
    Beiträge
    446

    Themenstarter

    Standard Gerhard Knoff berichtet über 1939

    INTER VIEW mit Gerhard Knoff , aufgenommen von Gerhard Jeske1994
    gekürzt
    Kriegsbeginn :Verhaftung und im KZ-Stutthof, Aussenlager Danziger Werft
    Danzig Ohra. Orunia
    War die die polnische Minderheit schon vor 1939 diffamiert worden? Ja, ganz klar, das hat sich schon überall bemerkbar gemacht. Die Lage vor dem Kriege, Die Stimmung im Frei Staat Danzig, wo im Frühjahr der Nichtangriffspakt mit Polen gebrochen wurde, in nach der letzten Ansprache von Adolf Hitler, wie er verlangt hatte. „Wir wollen eine Autobahn haben, freie Durchfahrt durch den Korridor, und so weiter. Da fing allmählich an die Stimmung sich zusteigern, Das war gerichtet, die deutsche Bevölkerung vorzubereiten, den Hass gegen das Polentum gegen die Minderheit Hauptsächlich gegen August schon ab Juni, Juli, Da war die Stimmung angespannt. Da wurden verschiedene Leute angepöbelt, Manche hatten polnisch gesprochen, die wurden schief angeschaut. Das war schon unheimlich, ganz schwer zu leben. Nachher haben die Deutschen in der Nachbarschaft, in den Dienststellen, und verschiedene Eisenbahner, auf den Bahnhöfen, mit „ Heil Hitler“ gegrüßt. Uns hatten sie gar nicht beachtet, In der letzen Woche, bevor der Krieg ausbrach, so verschiedene Leute, Polen die aktiv waren, die sich eingesetzt hatten, oder in der polnischen Minderheit im Vorstand waren, wer bekannt war, dass er ein aktiver Pole war, der stand schon unter besonderer Aufsicht, und schon bevor der Krieg ausbrach scharf beobachtet wurde und sogar verhaftet. Solche Fälle sind vorgekommen zwei oder drei Tage vor dem Krieg. Schließlich, als die Schleswig Holstein fing an zu feuern, da hatten die NSDAP - Funktionäre freie Hand da begann die Inhaftierung der polnischen Minderheit. Die wurden morgens früh nach fünf Uhr aus der Wohnung geholt, so wie sie geschlafen hatten in Unterhosen. Es war schönes Wetter. Auf den Dienstellen sind die deutschen SA Leute eingedrungen, von der Post abgeführt. In den nächsten zwei bis drei Tagen, wo es mit den Verhaftungen so schlimm wurde, so am laufendem Band, dann wurden sie abgeführt in die Victoria Schule. Als die Überfüllt war, wurden sie teilweise inhaftiert auf Schießstange. Und der erste Transport nach den Massenverhaftungen, die wurden nach Stutthof überführt. Am zweiten September war der erste Transport nach Stutthof gekommen Da waren einige Kollegen die am zweiten Tag in Stutthof gelandet waren. Ich hatte allerdings Glück gehabt, dass ich nicht verhaftet wurde. Weil ich kurz vorher schon bedroht wurde, danach hatten wir uns verdrückt auf unbestimmte Zeit nach Langfuhr zu meiner Schwester
    Jeske: Aber vorher hatten sie den Pass abgenommen?“ Ja, das war auf der Dienststelle. Als ich täglich zum Dienst fuhr, über Ohra, über Tzcew nach Lissau, als die Züge noch normal fuhren, zwei drei Tage vorher, dann wurde mir von dem Grenzbeamten der Pass abgenommen. Das war vor Ausbruch des Krieges.
    Jeske:“ Das hatte Dein Leben gerettet?“
    Knoff: Am nächsten Tag, konnte ich schon nicht mehr zum Dienst fahren.
    Jeske:“
    Wenn Du Dienst gemacht hättest. Dann wärst du dort ermordet worden.
    “ Allerdings, Ich hatte einen Tournuss gehabt, Dadurch wusste ich schon die Tour, wann ich Dienst hatte, einen Monat voraus,. Ich weiß genau, es war nur ein Unterschied von 2-3 Tagen (bis zum 1.09. 39) dann hatte mein Kollege meine Tour übernommen. Er war auch ein Danziger. Er konnte in Danzig keine Wohnung bekommen. Der hieß: Bruno Tysarszyk. Da ist er nach Tszew umgezogen und da hatte er eine Wohnung bekommen. Zumal deswegen weil es günstig war, weil er nach Lissau versetzt wurde. So braucht er nicht von Danzig die weite Tour zur Arbeit fahren. Der hatte nach mir meine Stelle eingenommen. Als der Krieg begann, wollte er sein Leben retten. Er hatte versucht vom Stellwerk auf die Dirschauer Brücke zu kommen, um auf die polnische Seite zu gelangen, dass sind nur hundert Meter von der Dienststelle bis zur Grenze, bis zur Brücke. Das haben die Leute gesehen, Einheimischen Deutsche, die Bewacher waren, da haben sie ihn runtergeknallt. Er war schwer verletzt, nachher war die Wehrmacht eingerückt, dann hatte die Wehrmacht ihn abtransportieren lassen nach Marienburg ins Krankenhaus. Er ist dann an den Folgen der Schussverletzungen verstorben. Von seinem Schwager hatte ich gehört, dass er dort auf dem Friedhof liegt.
    Jeske: „ Aber die anderen Beamten sind auch nicht mit dem Leben davon gekommen. Das war doch eine gezielt Vernichtung.“ Ja, meine Kollegen, die in Simonsdorf Dienst gemacht hatten, die wurden in das Büro der Bahnmeisterei reingejagt, von den SA Leuten und den hiesigen Amts - Leuten, aus Lissau und Kalthof und dann einfach runtergeknallt. Ein Einziger ist am Leben geblieben. Ob er markiert hatte, weiß ich ja nicht, oder sie ahnten, dass er schon erledigt war. Nachher wie die Wehrmacht von Marienburg eingerückt war, und den Bahnhof besetzten, unter
    anderem auch in die Bahnmeisterei. Der Leutnant oder Unterleutnant hatte sich das angesehen, der war direkt empört, und sah ihn dort liegen. Inzwischen war der Pole, zu sich gekommen. Die Nazi-Bande verschwand. Nach dem der Offizier rein gekommen war, kamen zwei von den Banditen, die auf ihn geschossen hatten, und daran beteiligt gewesen waren, rein, und da hatten sie gesehen, dass er noch lebt, nur verwundet war , er bekam zwei Schüsse, die nicht tödlich waren, Dann hatte der Wehrmachtsoffizier gesagt.“ Jetzt sind wir hier die Oberhoheit, sie haben nichts zu sagen. Der Offizier, als er sah, dass er verletzt war, hatte gleich angeordnet, dass die Rote Kreuz Soldaten ihn abzuführen mussten, ins Krankenhaus. Damit hatte der Einzige dieses Dramas in Simonsdorf überlebt und er lebt heute noch. Eine Kugel hatten sie ihn raus genommen, Vorher war er war er bei der Eisenbahn, mit mir in Lissau beschäftigt. Er war beschäftigt in der Fahrkartenausgabe und im Versandverkehr. Nachher fehlte in Kalthof jemand und dann wurde er von Lissau versetzt nach Kalthof, An dem Haltepunkt da war nur Fahrkartenverkauf und etwas Eilgut. Er wohnte in Simonsdorf, von dort fuhr er nach Kalthof zum Dienst.
    Jeske: Es war ja sein Eigentum, das Haus, wo er wohnte. Was passierte damit?
    Knoff: Die polnische Minderheit durfte kein Eigentum besitzen.“ Viele andere Leute, die in Danzig oder anderswo, ihr eigenes Häuschen hatten, das wurde bei allen beschlagnahmt und der Stadtverwaltung übergeben. So wie mein Haus. Gleich in der nächsten Woche bekam ich ein Kassiber das es beschlagnahmt wurde, dann mussten wir Miete bezahlen. Solange ich nicht verhaftet war, ging ich jeden Monat zum Treuhändler, der amtierte im Polizeirevier, bei dem musste ich die Miete bezahlen, ungefähr in der Höhe von 30,00 Mark.
    Jeske: wie ging es weiter mit Dir ?
    Knoff
    Wie der Krieg ausbrach wurde ich von der Eisenbahn entlassen. Es war eine Bekanntmachung durch Radio und Presse, alle Polen, die noch auf freiem Fuß waren, sind verpflichtet, dort wo sie wohnen, in Ihrem Wohnort im Polizeirevier sich zu melden. Da musste ich mich, mit einem Kollegen, der nicht verhaftet war, zweimal am Tage im Polizeirevier melden. Morgens um acht Uhr und abends um 18 Uhr pünktlich. Aber mit der Zeit, dann hatte ich Pflichtarbeit aufgenommen, Die zur Arbeit vermittelt worden waren in Werkstätten und so weiter, dann mussten sie sich nur einmal melden. Verschiedene hatten die Arbeit begonnen früh um sechs, sieben oder acht Uhr, aber abends mussten sie sich melden. Ich hatte eine Woche Tagschicht, die andere Nachtschicht, dann musste ich mich morgens oder abends melden. Dass ging dann so weiter, bis schließlich ich verhaftet wurde.

  4. #4
    Forum-Teilnehmer
    Registriert seit
    10.11.2015
    Beiträge
    635

    Standard AW: Gerard Knoff berichtet über 1939

    Hallo Ulrich, zu deiner Anfrage in#2. Ich denke die Antwort muss auch hier hin.
    siehe #35
    http://forum.danzig.de/showthread.ph...367#post115367

    Ich wünsche dir einen schönen Tag
    Gruß Joachim
    Grüße vom Fischersjung

  5. #5
    Forum-Teilnehmer Avatar von Ulrich 31
    Registriert seit
    04.11.2011
    Ort
    Berlin
    Beiträge
    3.849

    Standard AW: Gerard Knoff berichtet über 1939

    Hallo Joachim,

    danke für die zusätzliche Umplatzierung von #35 jenes Threads mit der entspr. Fassung in Deutsch hierhin, sicher auch im Interesse der anderen Leser. -
    Ich hatte mir inzwischen mit der Eingabe "gerhard knoff" bei Google geholfen, mit der man die noch umfänglichere Textfassung in Deutsch über diesen Link erhält: > http://www.kollektives-gedaechtnis.d...ssages/53.html .

    Gruß Ulrich

  6. #6
    Forum-Teilnehmer
    Registriert seit
    24.08.2014
    Ort
    22547Hamburg, Franzosenkoppel 32
    Beiträge
    446

    Themenstarter

    Standard AW: Gerard Knoff berichtet über 1939

    Ulrich 31 #5 , Guten Tag , Ich hatte zuerst den deutschen Text von Knoff bei Barbara Filiak - das historische Danzig, eingesetzt. Erstaunt war ich, dass der deutschen Text nach wenigen Minuten ins Polnische übersetzt war. dann setzte ich den deutschen Text ins Forum ein, dort konnte ich ihn nicht wiederfinden.( Genau so wie meine Geschichte über ( Danziger Schüler im KLV Lager- Homos in der HJ) Also verfiel ich auf den Gedanken, den polnischen Text in den Pl Block einzusetzen, erst danach kam dann der deutsche Text hinzu. 1994 machte ich dieses Interview, und andere. Was meinen Sie, wie es mir damals erging. Im Hamburger Vorstand sagte man" Das kann doch nur ein Jude machen" .) Das artete von anderer Seite, ehemaliger SS- Geheimdienstler bis zu Mordversuchen aus, das ist alles bewiesen, darf aber nicht in Öffentlichkeit gelangen. Und es interessiert heute auch niemanden, So geht das hier zu. Es grüßt Gerhard Jeske

  7. #7
    Forum-Teilnehmer
    Registriert seit
    09.11.2015
    Ort
    Leverkusen
    Beiträge
    882

    Standard AW: Gerard Knoff berichtet über 1939

    Hallo Herr Jeske,
    bei meinen Danziger besuchen,ab 1970, wurde mir Viel, von Freunden meines Vaters erzählt,ihre Kinder sind jetzt meine Freunde.Es wird über die Vergangenheit unserer Eltern gesprochen ,aber auch über das schöne Danzig.Was sie schreiben, enspricht der Wahrheit,unsere Eltern haben es auch so erzählt, Victoria Schule-Lager Stutthof und viele viele Tode in unseren Familien.Herr Jeske die jungen Menschen in Gdansk aber auch in Polen sind sich über diese Zeit bewußt,aber sie sind nicht Deutschfeindlich,eher das Gegenteil.
    Grüsse Roman

Aktive Benutzer

Aktive Benutzer

Aktive Benutzer in diesem Thema: 1 (Registrierte Benutzer: 0, Gäste: 1)

Berechtigungen

  • Neue Themen erstellen: Nein
  • Themen beantworten: Nein
  • Anhänge hochladen: Nein
  • Beiträge bearbeiten: Nein
  •